Zamek w Wiśniczu

Zamek w Wiśniczu należy do zamków, które majestatycznie górują nad okolicą i niewątpliwie przykuwają uwagę, gdy się je widzi.
Zapraszamy do zapoznania się z ciekawą historią tego przepięknego miejsca, być może i Was przyciągnie do siebie, aby wybrać się do niego.

Piękne zamki, pałace, warownie i twierdze zdobią krajobraz całej Polski. Część z nich przez lata popadła w kompletną ruinę, inne natomiast po licznych renowacjach i odnowach cieszą oczy współczesnych ludzi i zachęcają do ich odwiedzenia. Do zamków, które majestatycznie górują nad okolicą i niewątpliwie przykuwają uwagę, gdy się je widzi, bez wątpienia należy Zamek w Wiśniczu.

      Podróżując od strony Bochni (ok. 8,5 km od bocheńskiego rynku), na porośniętym piękną zielenią wzgórzu góruje wybudowany w 2.poł. XIV w Zamek w Wiśniczu.  Monumentalna budowla z jasnego kamienia, przyciąga wzrok 4 basztami zwieńczonymi pokaźnymi dachami. Baszty te znajdują się w narożnikach zamku, zaś plac zamkowy otaczają bastionowe fortyfikacje na planie pięcioboku.

Zamek w Wiśniczu
Zamek w Wiśniczu

My, aby dotrzeć do wiśnickiego zamku wyjechaliśmy z Bochni i kierując się ul. Kazimierza Wielkiego i skręciliśmy w ul. Wiśnicką. Przemierzając kręte drogi i pagórki dotarliśmy przez miejscowość Kopaliny do Nowego Wiśnicza. W Nowym Wiśniczu skręciliśmy w lewo w drogę przy rynku, a znajdujące się tam drogowskazy doprowadziły nas bez problemu przez lasek, na parking pod mury zamku.

Zamek w Wiśniczu - brama
Zamek w Wiśniczu - brama

Do otoczonego warownymi murami zamku można wejść przez mostek prowadzący do bogato zdobionej i wykutej w kamieniu bramy. Portal bramy w barokowym stylu ma kształt łuku triumfalnego i powstał w 1621r. Sama brama prowadzi na zamkowy dziedziniec, na którym można zobaczyć fortyfikacje zamku, kilka armat oraz prace uczniów wiśnickiego „plastyka”. Wejście na sam plac wokół warowni jest bezpłatne, jednak aby zwiedzić komnaty należy zaopatrzyć się w bilet.

Zamek w Wiśniczu - armaty
Zamek w Wiśniczu - armaty

Zamek w Wiśniczu wiąże swoje początki z rodem Kmitów herbu Szreniawa, a dokładnie z Janem Kmitą, który w 2. połowie XIV w. stworzył dla swojej rodziny twierdze obronną. Kmitowie zarządzali twierdzą do 1553r. W 1554r. zamek trafił w ręce Barzów a następnie Stadnickich. Do Lubomirskich twierdza trafiła w 1593r. Stanisław Lubomirski postanowił rozbudować rodową rezydencję i otoczyć ją pięcioboczną bastionową fortyfikacją oraz ozdobić piękną barokową bramą (1615- 1621). To za jego rządów założono też miasto Nowy Wiśnicz jak również wybudowano obronny klasztor Karmelitów Bosych (obecnie jest tam więzienie). Co ciekawe Kmitowie budowali zamek przez blisko 200 lat, a Lubomirscy dokonali jego gruntownej przebudowy i wzmocnienia fortyfikacjami w zaledwie 6 lat. W połowie XVIII w zamek trafił do rodu Sanguszków, następnie był własnością Potockich i Zamoyskich. Niszczycielski pożar z 1891r. był początkiem upadku i destrukcji twierdzy. Szalejący w murach ogień pochłonął dach i stropy komnat, zniszczył pokrywające ściany freski. Zamek niezabezpieczony przed warunkami pogodowymi po trawiącym go pożarze został pozostawiony samemu sobie na 100lat. Jednak przed kompletną zgubą budowle uchroniły remonty podjęte przez Lubomirskich w 1901r. Okres wojny nie ominął i wiśnickiego zamku. Podniszczona twierdza po wojnach stała się własnością państwa. Mimo to do tej pory ciągną się sprawy sądowe pomiędzy rodem Lubomirskich i Skarbem Państwa mające wyjaśnić kto jest prawowitym właścicielem obiektu zamkowego.

Zamek w Wiśniczu
Zamek w Wiśniczu

Do wiśnickiej warowni wejdziemy masywnymi schodami zdobionymi kamiennymi tralkami. Już ze schodów rozpościera się ładny widok na zewnętrzny dziedziniec zamku. Z tego co opowiadała nam pani przewodnik, Zamek w Wiśniczu miał zapasy który w razie napaści chroniłyby mieszkańców przed zgubą przez okres 3 lat. Co ciekawe, mimo swojego obronnego charakteru przez lata swej świetności wiśnicki zamek nigdy nie wypełnił swojej pierwotnej funkcji, a podczas szwedzkiej napaści został poddany bez jednego wystrzału. Szwedzi, którzy zaatakowali w 1665r Wiśnicz wywieźli z niego wszystkie kosztowności. Nie przetrwały jednak żadne zapiski odnośnie spisu wyposażenia zamku więc jak wyjaśniła nam przewodniczka zamek nie może prosić o zwrot dzieł wywiezionych przez Szwedów z twierdzy. Zwiedzając zamek możemy być lekko rozczarowani wystrojem, gdyż nie jest on tak bogaty, jak choćby w przypadku Wawelu. Mimo to, z roku na rok zarządzający zamkiem doposażają go w nowe elementy wystroju wnętrza.

Zamek w Wiśniczu - chór nad kaplicą
Zamek w Wiśniczu - chór nad kaplicą

      Zaraz po wejściu za zamkowe wrota po lewej stronie natrafimy na wewnętrzny podwórzec. Był on inspirowany wawelskim dziedzińcem, do którego można tam odnaleźć liczne nawiązania. Ponad to ozdabiają go XVII w malowane techniką fresku okna pozwalające na utrzymanie harmonii we wnętrzu.

      Istnieje kilka ciekawych informacji które zapadną w pamięć nawet tym, którzy niezbyt interesują się historią. Jedna z takich ciekawostek związanych z Zamkiem w Nowym Wiśniczu dotyczy powstania tu pierwszej w Polsce książki kucharskiej napisanej w języku polskim, z XVII w. Spisane w „Compedium” przepisy kuchmistrza Stanisława Czarnieckiego zawierały w sobie wiele dań z ziemniaków, które był w owym czasie nowością w Rzeczpospolitej (gdyż ziemniaki sprowadził do Polski dopiero Jan III Sobieski). Same przepisy mogłyby być jednak nie lada wyzwaniem dla współczesnych mistrzów kuchni, z powodu braku potrzebnych do ich przyrządzenia proporcji. Kopię tej fascynującej książki można zobaczyć na wystawie w zamkowej kuchni. Samo pomieszczenie kuchenne zawiera też w sobie mnóstwo cynowych naczyń codziennego użytku, srebrną zastawę, pokaźne samowary, 1,5-litrowe kufle n piwo dla dam i 5-litrowe dla mężczyzn, dawny termos na lody czy pojemniki na okowitę, wino i piwo.

    Oprowadzająca nas po zamku pani przewodnik opowiadała także, że za czasów Piotra Kmity gościem na zamku bywała królowa Bona. Królowa na jednym z przyjęć wpadła na pomysł przejażdżki na ośle po gzymsie jednej z baszt (obecnie baszta nosi jej imię). Bez szwanku objechała wieżę i wróciła do zabawy. Jednak pomysłowa królowa nie poprzestała na tym, gdyż jeśli chciała pozbyć się politycznego przeciwnika proponowała mu przejażdżkę konno wokół gzymsu wiśnickiej wieży. Wszyscy śmiałkowie ginęli zrzucani przez mające lęk wysokości konie, a królowa spokojnie objeżdżała wieżyczkę na osiołku.

     Po wyjściu na piętro odwiedza się przechodnie komnaty m. in. pięknie zdobioną komnatę z wizerunkami Herkulesa, która prowadzi do balkonu, na którym rodzina Lubomirskich znajdowała się podczas nabożeństw mszalnych w zamkowej kaplicy. Obok kaplicy odwiedza się też małą komnatę, która służyła za miejsce spowiedzi.  Miejsce to nie wygląda jakoś bardzo sakralnie, ale właśnie z nim związana jest kolejna ciekawa historia. Otóż zwieńczenie sufitu, zostało tak skonstruowane, iż stojąc po jednej stronie komnaty słyszymy to co szepce druga osoba po przeciwnej. Ten pomysłowy podsłuch miał ponoć wykorzystywać Lubomirski, aby mieć pewność co do wierności swojej żony.

     Bezpośrednio w sąsiedztwie baszty królowej Bony znajduje się sala balowa. Przy wejściu do niej widać piękne obrazy z członkami rodziny Lubomirskich i władcami. Przykuwającym uwagę jest niewątpliwie obraz Katarzyny Lubomirskiej (w wieku 14 lat), która została przedstawiona w swojej bogato zdobionej sukni ślubnej. Ale wracając do sali balowej. Wiśnicka sala balowa ma blisko 300 m2  i co za tym idzie ma większą powierzchnię niż istniejąca na Wawelu. Na jej deskach w jednym czasie mogło biesiadować 200 par. Jak się dowiedzieliśmy właściciele lubili urządzać bale i biesiady obfitujące w wyszukane jedzenie i znamienitych gości. Bale w wiśnickiej twierdzy potrafiły trwać nawet 2 tygodnie, po czym przybyli na nie goście byli z rozmachem obdarowywani srebrną zastawą.

     To jednak nie koniec ciekawostek. Jak wiemy każdy szanujący się zamek zazwyczaj ma swoją zjawę, która pojawia się nie wiadomo skąd. Podobnie i w Wiśniczu na zamku mieszka Biała Dama. Według legendy ma być to duch Barbary Radziwiłłówny, którą miał otruć na zamku Piotr Kmita z polecenia królowej Bony (teściowej). Kobieta w bieli ponoć porusza się po zamku szepcąc coś i zawodząc jakby chciała przekląć swojego mordercę.

     Od niedawna zamek można zwiedzać też za pomocą nowoczesnych technologii. Stworzona w Bastionie VR wirtualna rzeczywistość pokazuje „z lotu nietoperza” jak wyglądało życie na wiśnickim zamku przed wiekami. Interesującą wiadomością dla nas okazało się też to, iż piękno Zamku w Wiśniczu doceniła także Pani Agnieszka Holland, która podczas kręcenia filmu „Janosik. Prawdziwa historia”, wybrała jego wnętrza do nakręcenia kilku scen.

Zamek w Wiśniczu - komnata zaadoptowana do filmu "Janosik"
Zamek w Wiśniczu - komnata zaadoptowana do filmu "Janosik"

      Przebywając w okolicy Nowego Wiśnicza warto wstąpić na zamek, aby z bliska przyjrzeć się tej monumentalnej twierdzy. Zwiedzając jego wnętrze, każdy z nas może spróbować metody podsłuchu sprzed wieków, zobaczyć gzyms, po którym jeździła na ośla królowa Bona lub po prostu podziwiać widoki na okolice Wiśnicza. A może podczas zwiedzania uda się Wam spotkać Białą Damę? Kto wie, sprawdźcie!

Zamek w Wiśniczu - panorama Wiśnicza z zamku
Zamek w Wiśniczu - panorama Wiśnicza z zamku

Dodaj komentarz